piątek, 12 listopada 2021

Rezerwat przyrody Dolina Eliaszówki


Zapraszam Was na kolejny spacer w bliskiej odległości od Krakowa (30 km). By dojechać w to miejsce należy z Krakowa jechać do Krzeszowic i następnie kierować się na klasztor w Czernej. 

Zaparkowaliśmy wzdłuż drogi koło Źródła proroka Eliasza (Plus code: 5JFR+62 Paczółtowice), ale można również zaparkować przy Klasztorze Karmelitów Bosych (dwa darmowe, niestrzeżone parkingi, Plus code: 5J9M+FF Czerna). 

Spacer to 5,5 km pętla wiodąca po wzniesieniach porośniętych lasem liściastym, w dużej części wzdłuż ruin muru klasztornego. Ścieżka nie nadaje się na wózki. Wg Stravy całą trasę przeszliśmy w1h 45minut (najmłodszy syn 4 lata), aplikacja pokazuje rzeczywisty marsz, bez odpoczynków.

Rezerwat przyrody Dolina Eliaszówki


Dolina Eliaszówki to jedna z dolin Parku Krajobrazowego Dolinek Krakowskich. Tuż obok wsi Czerna. Na spacerze prawie cały czas będziemy przebywać na dawnych terenach powstałego tu w XVII wieku Zakonu Karmelitów Bosych (pozostałości muru, ruiny mostu czy sam klasztor).

Naszą przygodę zaczynamy przy Źródle Proroka Eliasza. Miejsce bardzo łatwo rozpoznać dzięki charakterystycznemu kształtowi murku chroniącego to miejsce.


Źródło Proroka Eliasza


Murek w kształcie serca został wykonany już przeszło 100 lat temu. Tuż nad źródłem znajduje się kapliczka z 1848 roku z obrazem proroka Eliasza. Wg tablicy informacyjnej miejsce to ma symbolizować biblijny teren nad potokiem Kerit (Dolina Kerit), gdzie prorok mieszkał w grocie, pił wodę ze źródła i był karmiony przez kruka. Legenda głosi, że kto napije się wody ze źródła znajdzie prawdziwą miłość. Stąd też druga nazwa – Źródło Miłości.





Ruiny muru


Znad źródła kierujemy się czerwoną ścieżką dydaktyczną dość stromo pod górę. 






Nasz szlak prowadzi zboczem Wąwozu Kulenda. Dochodząc do pozostałości murów klauzurowych skręcamy w prawo.


Ta część trasy położona jest w partii szczytowej wzniesienia, więc stromizny zostawiamy za sobą i  czeka nas chwila spokojnego spaceru wśród buczynowych lasów. 

Kamieniołom


Ścieżką dochodzimy do granic kamieniołomu, gdzie skręcamy znów w prawo i kierujemy się w dół.
Po chwili po prawej stronie znów widzimy mur. Schodząc, po lewej stronie w dalszym ciągu widzimy teren kamieniołomu (odkrywkowa Kopalnia Wapienia Czatkowice). Kamieniołom jest czynnym zakładem, obowiązuje zakaz wstępu.

Schodząc w dół idziemy dość szeroką ścieżką. Jest to pozostałość p o trakcie, który funkcjonował tu w XVII wieku jako Droga Siedlecka, łącząca klasztor z włościami zakonników w Siedlcu.

Brama Siedlecka





Brama Siedlecka stanowiła część murów klauzurowych. Mury miały ok. 4 km długości przy wysokości 2,5 m. W tej części są bardzo dobrze zachowane. Brama Siedlecka była jedyną bramą wjazdową na teren klasztoru. Droga nie jest już przejezdna. Jej część przechodziła kiedyś przez obecny kamieniołom. 


Schodząc w dół, należy pilnować oznakowania. W pewnym miejscu nasz szlak opuszcza biegnący dalej szeroki trakt i odbija w prawo. prowadząc przez wyrwę w murze (dość strome podejście).

Furta klasztorna - główne wejście do klasztoru



Szlak prowadzi nas do pozostałości po furcie klasztornej. Niestety budynek nie jest remontowany, popada w ruinę.

Co  udało mi się znaleźć o furcie? Za karmelczerna.pl/historia-klasztoru/:
Przy niej również znajdowała się kaplica dla służby i okolicznych mieszkańców. W sklepionej kaplicy z początku XVIII wieku znajdował się marmurowy ołtarz z obrazem Matki Bożej Większej. Z lewej strony furty dobudowano eremitarz z mieszkaniem dla pustelnika, którego opis zamieszczono w inwentarzu z końca XVIII w. Przy furcie za mostem mieściły się również pokoje gościnne oraz stajnie dla koni. Dawną furtę przy kaplicy św. Abrahama zamieniono na eremitarz.

Ruiny Mostu Diabelskiego



Most Diabelski to część wspomnianej wcześniej drogi siedleckiej
Most był budowany przez tutejszych pustelników od roku 1671 do roku 1691. Konstrukcja mostu liczyła 120 m przy wysokości 18 metrów.


Vogel Zygmunt, Diabelski Most, 1787 akwarela

Za wikipedia: Na kamiennych filarach, dwumetrowej grubości, ponad głębokim jarem budowniczy przerzucił 11 arkad z kamiennymi balustradami i figurami świętych przy wjeździe i u wylotu mostu.

Przy furcie za mostem znajdował się budynek z pokojami gościnnymi, stajnią oraz pralnią, powstałą w 1673 roku. Za mostem znajdowała się także kapliczka, w której była odprawiana msza dla świeckich i służby. Z biegiem lat budowla ulegała powolnemu niszczeniu. Już w 1843 roku most był środkiem uszkodzony. Od 1889 roku z powodu osunięcia się w części łuku środkowego i ogólnego złego stanu technicznego został wyłączony z użytkowania.

Most Diabelski kształtem przypominający rzymskie akwedukty jest unikatową tego typu budowlą na skalę europejską. Na początku XX wieku jego restaurację wyceniono na 80 000 koron.

Szukałem informacji na temat pochodzenia nazwy Diabelski Most...


Znalazłem trzy wersje nazwy ;)
Według miejscowej legendy, most zyskał miano "Diabelskiego" gdyż pod mostem raz w roku zjeżdżają się wszelkie diabły, na czele z Lucyferem i Belzebubem. 
Inna legenda głosi, że pod mostem zakopany jest olbrzymi skarb ze złota, srebra i diamentów. Ów skarb pilnuje oczywiście diabeł.
Znalazłem też wersję, że most po wybudowaniu nosił nazwę Mostu Anielskiego, niestety z czasem jego świetność przemijała. Most się starzał i rozpadał, aż w końcu został wyłączony z eksploatacji. Po dawnej nazwie już nie było śladu.

Klasztor Karmelitów Bosych



Klasztor ufundowała w 1629 Agnieszka z Tęczyńskich Firlejowa, siostra Jana Tęczyńskiego. Za namową wędrownego mnicha o. Gerarda zdecydowała się ufundować klasztor i wykupić dla karmelitów kilka okolicznych wsi.

Przez pierwsze prawie 200 lat klasztor był pustelnią, wierni nie mieli tu wstępu. W 1805 roku ściągnięto klauzurę i klasztor stał się miejscem kultu św. Rafała Kalinowskiego i Matki Boskiej Szkaplerznej, której obraz znajduje się w kościele.

Będąc na miejscu warto zobaczyć drogę krzyżową, wnętrze kościoła jak i przylegający do kompleksu klasztornego cmentarz.

Na dziedzińcu klasztornym ulokowana jest studnia. W I połowie XVII wieku wodę do klasztoru musiano dowozić ze Źródła Proroka Eliasza. Za sprawą bernardyna z Alwerni, w 1644 r. pustelnicy wykopali studnię w litej skale. Pierwotnie miała głębokość 21 metrów przy 2 metrach średnicy. W 1936 roku studnię pogłębiono o 37 metrów poprzez odwiert o średnicy 25 cm.


Na miejscu jest restauracja, dom pielgrzyma, dla pielgrzymów dostępne są toalety. Jak już wspominałem, w tym miejscu znajdują się również dwa niestrzeżone, dość duże parkingi.

Po zwiedzeniu klasztoru do pokonania pozostaje nam ostatni odcinek trasy. Po przejściu przez parking schodzimy w dół ścieżką oznaczoną żółtym szlakiem, kierując się na Źródło Proroka Eliasza. Po zejściu z niej idziemy w lewo, wzdłuż drogi, do pozostawionego przy Źródle samochodu.

Mam nadzieję, że opis wycieczki Wam się podobał. Jeżeli podoba Ci się to co robię, zostaw proszę komentarz -na pewno zmotywuje mnie do dalszej pracy. 


poniedziałek, 25 października 2021

Potrójna - szlakiem dla czterolatka

 Potrójna



dwuwierzchołkowy szczyt w Beskidzie Małym o wysokości:  887 m n.p.m. wyższy wierzchołek i 883 m n.p.m. niższy wierzchołek. 
Początek szlaku oddalony jest od Krakowa ok. 1,5h jazdy samochodem. Najbliższa duża miejscowość - Andrychów.
Na szczyt prowadzi kilka szlaków, my ze względu na najmłodszego członka rodziny (4 lata),  wybraliśmy dość łatwy a zarazem krótki szlak z Kocierza Rychwałdzkiego. 

Jak dojechać?

Parking znajduje się przy ulicy Studenckiej ( 49°45'52.4"N 19°21'10.3"E lub Plus Code:Q973+R49 Zakocierz lub 49.764550, 19.352867). W pobliżu znajduje sie przystanek PKS Kocierz Basie.


Wędrówka

W tym miejscu ruszamy na żółty szlak, nie jest to szlak wyznaczony przez PTTK, to szlak łącznikowy z Kocierza do Chatki pod Potrójną, szlak oznaczony jest żółtymi słoneczkami.
Całość trasy z przerwami na liczne zdjęcia i tempo czterolatka to około 2 godziny. Szlak bardzo łatwy, bardzo dobrze oznaczony, tylko jeden bardzo krótki odcinek gdzie jest ostre podejście.

Początkowo szlak idzie szutrową drogą.



Po przejściu przez most, nasz szlak ostro skręca w lewo w las (należy pilnować żółtych słoneczek, w tym miejscu jest kilka żółtych strzałek, że nie sposób przegapić szlaku), opuszczamy drogę i idziemy ścieżką ostro pod górę. Po chwili marszu ścieżka wchodzi w leśną drogę.


Wędrujemy lasem mieszanym, klony i buki pokazują nam jesienną szatę.


Po lewej stronie w końcu widzimy cel naszej wyprawy.


Po około godzinie marszu wchodzimy na szeroką leśną drogę, skręcamy w lewo i po paru minutach dochodzimy do efektownej skałki Zbójnickie Okno.




Po krótkim odpoczynku i  zrobieniu wielu zdjęć wracamy na szlak. W tym miejscu opuszczamy nasz szlak - żółte słoneczka, szlak prowadzi, jak wspomniałem na początku do Chatki pod Potrójną. Teraz idziemy żółtym szlakiem (PTTK), dośc szybko zdobywamy Przełęcz Zakocierską (1h20' od startu).

Na przełęczy, żółty szlak łączy się z czerwonym szlakiem, skręcamy w lewo i idziemy w górę wśród jesiennych widoków.


W oddali mogliśmy zobaczyć Tatry.

Na szczyt wchodzimy od wyjścia z parkingu po dwóch godzinach (czas łącznie z postojami i dużą ilością zdjęć).



Widok na Babią Górę:




Sam szczyt składa się z dwóch wierzchołków, szlak kończy się na wyższym 887 m n.p.m., warto przejść się na niższy (5') skąd są o wiele ładniejsze widoki.

Tuż pod szczytem, idąc ścieżką na niższy szczyt, można odbić do Chatki na potrójnej.
Dostępne są tu noclegi (2021 - dorośli 40zł, dzieci 30 zł), można tu napić się herbaty lub kawy, zjeść kawałek ciasta. Chatka ma również swoja pieczątkę ;)






poniedziałek, 13 września 2021

Meandry Sztoły

Meandry rzeki Sztoły to piękne, urokliwe miejsce, jeszcze nieznane szerszemu gronu. Więc odwiedzajcie to miejsce, póki tego wpisu nie widziało jeszcze wiele osób ;).

Miejsce polecam rodzinom z dziećmi. Szlak biegnie wśród drzew, częściowo dołem, na poziomie rzeki, częściowo wzniesieniem ponad rzeką, z którego w kilku miejscach zbocza opadające do rzeki tworzą piaszczyste góry. Zatrzymać i odpocząć można praktycznie wszędzie. W rzece - jak to w rzece - można znaleźć na przykład kamyczki, a przy odrobinie szczęścia dzieci spostrzegawcze mogą znaleźć skamieniałości.


 

Patrząc na powyższą mapkę można zauważyć, że na spacery w tym rejonie można poświęcić więcej niż jeden dzień. Można zrobić kilka fajnych małych pętelek. Ten post jest tylko o jednej. Spójrzmy jeszcze raz na mapę - dzisiejszy wpis jest o odcinku od ul. Mostowej do ośrodka "Leśny Dwór", a nawet kawałek dalej, bo aż do jeziorka ale szczegóły poniżej.


Na początek: jak dojechać?

By dostać się w pobliże rzeki, należy dojechać do Bukowna. Bukowno leży koło Olkusza, jakieś 45-50 km od Krakowa. Samochód można zostawić na niestrzeżonych parkingach, my parkowaliśmy na parkingu wzdłuż ul. Reymonta ((Plus Code: 7F69+4G Bukowno). Dość duży parking jest także przy ul. Mostowej w okolicy mostu nad rzeką Sztołą, oraz w okolicach ośrodka Leśny Dwór (z tego parkingu raczej korzystają ci, którzy udają się na plażę przy zalewie Baba).


Wędrówka



Z rodziną zwiedzaliśmy, tak jak wspomniałem wcześniej, jeden fragment szlaku. Szliśmy ścieżką od wejścia przy ul. Reymonta (przy przecznicy z ul. Parkową). Ścieżka schodząca w dół doprowadziła nas w pobliże koryta rzeki. Napotkana ścieżka podąża w dwóch kierunkach, z biegiem rzeki lub w jej górę. My poszliśmy z prądem rzeki.

Ten etap prowadzi nas do mostku którym możemy dostać się na drugą stronę rzeki. Tu znajduje się także parking. Ten fragment naszej wędrówki jest dość płaski. Mamy możliwość obserwacji rzeki z bardzo bliska.
Po przedostaniu się na drugi brzeg, wchodzimy już na znakowany czerwony szlak. Wędrówka nasza bardzo przypomina wędrówkę nad naszym morzem, idziemy po piasku wśród wysokich drzew. Szlak w początkowej fazie kieruje nas do góry, rzekę obserwujemy już z dużej wysokości, co pozwala na podziwianie jej meandrów.



Meandry otoczone są piaszczystymi zboczami. Pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy widząc takie zbocza, to bardzo duże podobieństwo do wydm nadmorskich.
Warto zejść w dół nad brzeg. W zimnych wodach dzieci mogą szukać prawdziwych skarbów natury - skamieniałości.


 
Dalsza część szlaku prowadzi lasem do dopływu Sztoły - Baby. Najpierw widzimy mały zalew, a tuż za nim piękne turkusowe jezioro. 


W pobliżu jeziora jest zadaszona wiata i ławki. Przy jeziorze znajduje się plaża, ale korzystać możemy tu jedynie z kąpieli słonecznych, ponieważ obowiązuje zakaz kąpieli w zalewie.
Z tego miejsca można kontynuować wędrówkę na trzy sposoby: można iść dalej czerwonym szlakiem na południowy wschód, można odbić na niebieski Szlak Diablej Góry, można też w tym miejscu okrążając jezioro zawrócić w stronę ośrodka Leśny Dwór w Bukownie.
My wybraliśmy wariant trzeci. Po przekroczeniu rzeki, i,dąc wzdłuż ogrodzenia ponownie zbliżyliśmy się do Sztoły i znów z jej prądem wędrowaliśmy do punktu, gdzie wchodziliśmy na ścieżkę z parkingu.
Wędrując w dół nie mogło zabraknąć rodzinnych zawodów w wyścigach patyków płynących z nurtem rzeki.

Zapraszam do odwiedzenia tego miejsca. Może ktoś z Was wędrował tym szlakiem? Zapraszam do komentowania.


środa, 25 sierpnia 2021

Dolina Mnikowska

Dolina Mnikowska to jedna z moich ulubionych dolin, należących do tzw. Parku Krajobrazowego "Dolinki Krakowskie". Znajduje się bardzo blisko Krakowa. Dolinę polecam wszystkim, nawet rodzicom z dziećmi w wózkach. Ścieżka jest szeroka, w większości płaska. Spacerującym z wózkiem zalecam przejście z parkingu do skały z wizerunkiem Matki Boskiej Skalskiej. By przejść całą dolinkę, bez odpoczynków, wystarczy ok. 30 minut. (całość ok. 2 km).

Jak dojechać do doliny?



Najwygodniej dostać się na miejsce samochodem. W nawigacji lub w mapach Google wystarczy wpisać "Parking Dolina Mnikowska"(Plus Code: 3P94+CJ Mników). Na miejscu jest duży, bezpłatny parking. Samochodem z Krakowa kierujemy się na Kryspinów, następnie na Cholerzyn, a po jego minięciu jesteśmy w Mnikowie.

Do doliny można też dojechać krakowską komunikacją miejską, linią nr. 269. Autobus rusza z Salwatora.

Spacer Doliną Mnikowską

Niebieski szlak prowadzi nas wzdłuż potoku Sasanka. Po ok 200 metrach, pierwsza atrakcja dla starszych dzieci: po lewej stronie strome wejście prowadzi pod skałę. Podchodząc pod skałę należy pamiętać o środkach ostrożności: patrzymy nie tylko pod nogi, ale i w górę, by uniknąć ewentualnego spotkania z czymś spadającym z góry.

Takich wysokich skał będziemy mijać jeszcze kilka, ale będziemy je podziwiać już bezpośrednio ze ścieżki.




Tuż przed dojściem ścieżką do potoku znajduje się małe źródełko (za Wikipedią: Źródło zostało obudowane. Ma wydajność 0,5 l/s i temperaturę 9,2° C. Jego mineralizacja wynosi 553 mg/l. Jest to woda wodorowęglanowo-siarczano-wapniowa o odczynie 7,23 pH).

Wędrując dalej, mijamy wiele ławek, na których można odpocząć i delektować się pięknem doliny - choć tak naprawdę to nie dolina a dość głęboki wąwóz wyżłobiony przez wspomniany potok Sasanka.


Ołtarz Matki Boskiej Skalskiej

Kulminacyjnym punktem naszej wycieczki jest Ołtarz Matki Boskiej Skalskiej (można spotkać też nazwę Madonny Skalskiej).




Ołtarz znajduje się wysoko ponad dnem dolinki, w skale. Prowadzą pod niego wygodne schody. U podnóża znajduje się duża polana z licznymi ławkami. W lecie odbywają się tu plenerowe Msze Święte.



Jaskinia nad matką Boską

Dość nietypowo jak na jaskinię, tuż nad ołtarzem, za wizerunkiem Matki Boskiej, znajduje się jaskinia. Całkowita długość jaskini to zaledwie 26 metrów. 

By dostać się do jaskini, należy dochodząc do schodków prowadzących do ołtarza odbić w lewo ścieżką prowadzącą w głąb lasu. Na rozwidleniu ścieżek, należy odbić w prawo w kierunku skały. To miejsce jest dość eksponowane, należy tu zwrócić szczególna uwagę na asekurację dzieci.

By w pełni podziwiać zakamarki jaskini należy mieć ze sobą źródło światła.

Kontynuacja spaceru

Odcinek od polany pod Ołtarzem w kierunku wsi Mników ma troszeczkę inny charakter: z wygodnej dróżki zmienia się miejscami w wąską ścieżkę. Całość prowadzi lasem, nadal wzdłuż potoku Sasanka. Tego odcinka nie polecam dla wózków.

Podsumowanie

Jeżeli nie znasz tego miejsca, gwarantuję, że gdy tu zawitasz będziesz tu chętnie wracał. Jedynym minusem - z racji położenia dolinki - jest dźwięk silników startujących z Balic samolotów, które co jakiś czas przelatują nad głowami. Pomiędzy startami panuje tu cisza i spokój :).





środa, 28 lipca 2021

Góry Świętokrzyskie


 

Zapraszam Was z dziećmi w dość niski łańcuch górski, w Góry Świętokrzyskie. W górach tych miałem przyjemność być wielokrotnie, ale od ostatniego pobytu minęło wiele lat. Ostatni raz, jeżeli dobrze kojarzę miał miejsce podczas zdobywania Korony Gór Polskich przez Grupę Górską. Wtedy nie przyjechaliśmy tylko by zdobyć górę, udało nam się wtedy przejść pasmo Łysogór, począwszy od Łysica a kończąc na Łysej Górze.

Nazwa Gór Świętokrzyskich bierze się od relikwii Krzyża Świętego znajdującej się w klasztorze na Łysej Górze. Wśród ludzi bardziej znaną nazwą szczytu jest Święty Krzyż niż Łysa Góra, nawet będąc w pobliżu szczytu, tabliczki, i wszelakie kierunkowskazy prowadzą na wspomniany Święty Krzyż, wyjątkiem jest na samej górze wejście na platformę widokową prowadzącą na gołoborze. 

Łysa Góra to było zawsze miejsce kultu, w czasach przedchrześcijańskich w pobliżu szczytu wybudowano zachowany do dzisiaj wał kultowy o długości 1,5 km przy wysokości dochodzącej do 2 m. Wał można zobaczyć wchodząc za opłatą na taras widokowy nad gołoborzem.

Wg kroniki Jana Długosza:

Na jej szczycie znajdować się miała bożnica w bałwochwalstwie żyjących Słowian, gdzie bożkom Lelum i Polelum ofiary czyniono i podług innych czczono tu bożyszcza: Świst, Poświst, Pogoda.

Jeżeli ktoś z Was ma wiedzę na w/w temat to proszę o kontakt, zwłaszcza na temat krypt królów przedchrześcijańskich pochowanych w kryptach koło klasztoru.

Baza - Pole Namiotowe Święta Katarzyna "Przy Szlaku"

Najlepszym punktem wypadowym w tym rejonie jest Święta Katarzyna ewentualnie Nowa Słupia.
Wracając w Góry Świętokrzyskie zawitaliśmy w poprzedni weekend na pole namiotowe w Świętej Katarzynie o nazwie "Przy Szlaku".
Pole namiotowe prowadzone jest przez właściciela który wie co robi. Na polu dość dużo miejsca, mnie osobiście zdziwiło, że między namiotami kica królik ;), dodatkowo jeszcze dwa koty, ale królik zadziwił ;)



Adres: Kielecka 4 (telefon do właściciela: 609 958 384).
W pobliżu przystanek PKS, sklep, czy też lodziarnie jak i miejsca by coś zjeść.
Na samym polu są dwa miejsca na ogniska, do dyspozycji lodówka jak i kuchenka gazowa. Na minus tylko jeden prysznic.
Nie mniej pole namiotowe ma swój charakter i jak najbardziej jest warte polecenia.

Łysica



Najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich o wysokości 614 m n.p.m. należy do Korony Gór Polskich
Bardzo łatwe wejście na szczyt ze wsi Święta Katarzyna, przy wejściu duży parking, wejście płatne do  obszaru ochrony ścisłej Świętokrzyskiego Parku Narodowego którędy idzie szlak.
Szlak wiedzie przez piękną puszczę jodłową. Po 5 minut marszu ubitą drogą dochodzimy do Źródełka Św. Franciszka gdzie wybudowano kaplicę. W źródełku woda bardzo dobra - polecam.



W wyższych partiach na szlaku jest dość dużo głazów, w partiach szczytowych możemy zobaczyć po lewej stronie gołoborze (stok pokryty bardzo dużo ilością głazów).
Na samym szczycie znajduje się replika pamiątkowego krzyża z 1930 roku, oraz słupek ze skrzynką  z pieczątkami, by móc udokumentować swoje wejście. 

W poprzednich opisie Gór Kaczawskich wspomniałem, że troszeczeczkę namieszane jest z wysokościami szczytów przez co i klasyfikacją do Korony Gór Polskich. Niestety w Górach Świętokrzyskich tez nie jest wszystko jasne. Góra Łysica, zwana także Górą Świętej Katarzyny ma dwa wierzchołki, wschodni Skała Agaty i wierzchołek zachodni. Ostanie badanie sugerują, że wyższy wierzchołek to niestety ten na wschód ;) na który nie prowadzi szlak.

Łysicę polecam nawet dla małych piechurów. Z wózkiem może się nie nie da, ale odradzam ;) Trzeba by wózek cały czas nosić.
Warto mieć dla dziecka notesik na pieczątki, może nawet książeczkę GOT?

Zamek Krzyżtopór



W zamku Krzyżtopór, wstyd się przyznać, byłem po raz pierwszy. Słyszałem, że to jeden z najpiękniejszych zamków, budowany jako pałac z fortyfikacją. Od dawna chciałem tu przyjechać i w końcu udało się. Czytając wcześniej o tej budowli dowiedziałem się o planach fundatora jak i historii późniejszych właścicieli. 
Dowiedziałem się m.in. że planując budowę wojewoda Krzysztofa Ossoliński, fundator zamku postawił cel - ma to być najpiękniejszy zamek w Europie. Jego blask przyćmił dopiero wybudowany Wersal.
Skąd nazwa? Ossoliński był herbu Topór, w połączeniu z imieniem Krzysztof, przez pierwsze lata budowy była używana nazwa Krzysztopór (źródła podają , że jeszcze wcześniej była nazwa Krzysztofory). W czasach budowy 1627-1644 ważną rolę w państwie  pełnił kościół, na bramie wjazdowej po lewej stronie umieszczono krzyż - symbol religii, natomiast po prawej herb rodzinny - jak wspomniałem wcześniej topór. Z połączenia tych dwóch symboli nazwa ewoluowała na do dziś stosowana nazwę Krzyżtopór.
Ossolińscy nie mieli szczęścia cieszyć się z budowli. Krzysztof rok  bo zakończeniu prac nagle zmarł, całość odziedziczył syn, który też dość szybko skończył żywot ginąc w Bitwie pod Zborowem w 1849 roku. W 1850 roku zamek dziedziczy brat fundatora Jerzy, który umiera rok później. Budowlę dziedziczy córka, której mąż również wkrótce ginie w bitwie ... Fatum? ;) 




Widząc ruiny zamku, nawet jeszcze nie wchodząc do środka, budowla prezentuje się imponująco. Piszę to w XXI wieku, a jak ją musieli postrzegać w wieku XVII? Wtedy były jeszcze projektowane w stylu włoskim piękne ogrody. Może kiedyś doczekamy się pełnej rekonstrukcji?




Z zewnątrz to fortyfikacja, w środku piękny pałac. Wszędzie harmonia, przestrzenie,  całość dopełniły bociany siedzące na wieżach.




Czy warto tu wędrować z dziećmi? Moim zdaniem tak. Może nie ma tu miejsca do zabaw czy kącików zabaw, nie ma atrakcji dla dzieci. Moi synowie oprowadzali mnie po komnatach, tarasach, tunelach z uśmiechem na twarzach.

Osada Średniowieczna w Hucie Szklanej




Osada znajduje się w Hucie Szklanej tuż pod Łysą Górą, to tu można najdalej podjechać samochodem by wejść czy wjechać meleksem na Święty Krzyż.
Parking jest bardzo duży, by wyjść z parkingu trzeba przejść ścieżką wiodącą w dół wzdłuż budek z pamiątkami i później albo wrócić asfaltem do góry by iść/jechać na Święty Krzyż (czemu nie ma na górze parkingu wyjścia na szlak? Tego można się domyśleć).
By wejść do Osady trzeba kolejną ścieżką ominąć karczmę. Dochodząc do osady są już same plusy ;)
Wejście stanowi średniowieczna brama ufortyfikowana wieżą.

Wchodząc przez bramę ukazuje się nam łąka pełna kwiatów i ziół, przed domami wśród traw trzy posągi dawnych bogów. Idziemy dalej przez drewniany most.

Sama wioska to drewniane chaty. Z przodu można zobaczyć jak wyglądały kiedyś ule, dalej można poczytać troszeczeczkę o historii ludzi tu mieszkających, czy o dawnych wierzeniach.




Osada to miejsce szczególnie polecane przez mnie dla dzieci. Osada nie jest duża, to tak naprawdę na razie (mam taką nadzieję) parę chat. Ale w chatach żywa historia. W osadzie można spotkać kowala, zielarkę, szewca, rzeźbiarza czy tkaczkę. Można umówić się na warsztaty, czy to lepienia garnków, czy zielarskie i wiele innych, szczegóły na stronie osady.

Praktycznie w każdej chacie jest osoba ubrana adekwatnie do czasów i zawodu która opowiada o pracy jaką wykonywał człowiek za którego jest przebrana. Opowiada i pokazuje, np. szewc pokazuje jak wyglądały ciżemki, buty, jak się je robiło krok po kroku. Zielarka opowiada i pokazuje magię ziół, opowiada o danych roślinach w czym nam mogą pomóc, pokazuje jak się robiło mikstury, jak się robiło syropy czy nawet kremy.

Moi synowie np. robili sobie z gliny kości do gry. Glina nie jest niestety wypalana, trzeba później nieco odczekać ;)

Miejsce jak wspomniałem wcześniej szczególnie polecam dzieciom, zwłaszcza dzieciom  które lubią odkrywać nowe rzeczy. Czas spędzony w osadzie nie będzie czasem zmarnowanym.


Łysa Góry i Święty Krzyż



Nie będę tego miejsca polecać dzieciom. Klasztor ładny, widoki spod klasztoru ładne. Z Kielc nawet jeździ darmowy autobus na Święty Krzyż. Niestety nie czuć, że jesteśmy na drugiej co do wysokości górze Łysogór czy nawet Gór Świętokrzyskich.



Góra ta, Łysa Góra to miejsce kultu dawnych Słowian. Niestety nie czuć tego. Mam nadzieje, że kiedyś to się zmieni.
Warto na szczycie zobaczyć największe jakie widziałem gołoborze, wejście płatne. Schodzi się po metalowych schodach na obszerną platformę widokowa. początkowo schody idą nad wałem wybudowanym jeszcze przed czasami chrześcijańskimi.



Z parkingu na szczyt prowadzi droga asfaltowa na której jest zakaz ruchu. Kursują odpłatnie meleksy, za odcinek 2 km do góry dorosły 10 zł, małe dziecko 5 zł, w dół wszyscy po 5 zł.
Na szczyt wytyczony jest tez szlak pieszy - polecam ;)

Zamek Chęciny



Jadąc z Krakowa w kierunku Warszawy popularną siódemką czy teraz miejscami S7 ;), zbliżając się do Kielc, w oddali widać trzy wyrastające z lasu murowane wieże. Wieże te to pozostałości po Zamku Królewskim w Chęcinach. Będąc tu poprzednio, były tylko wieże i mur ;) teraz niestety zrobiła się troszeczkę komercja, niestety jak wszędzie, są potrzebne fundusze by utrzymać tak duży obiekt.

Zamek w Chęcinach odwiedziliśmy już na powrocie do Krakowa. Wpisując w mapy google frazę "Zamek w Chęcinach" dojedziemy na darmowy parking tuż poniżej wejścia. Parking dość duży, ale w ładne weekendy jest za mały, wtedy tuż obok powstają płatne miejsca parkingowe.
Do zamku można też dojść z centrum Chęcin, wtedy czeka nas wspinaczka z przepiękną panoramą budowli.

Zamek swój początek datuje na XIII-XIV wiek z inicjatywy Wacława II. Od początku pełnił funkcje warowni, tu odbywały się zjazdy rycerstwa i też tu swój skarbiec koronny zdeponował król Łokietek.
W ruinę zaczął popadać tuż po III rozbiorze Polski, dzieła dokończył ostrzał artyleryjski podczas I wojny światowej.



Na zamku można zwiedzić dwie wieże, górny jak i dolny zamek, skarbiec.
Dla dzieci jest możliwość zrobienia za opłatą  pamiątkowych zdjęć na drewnianym koniu, czy też z królewską koroną na królewskim tronie.



Na zamkowym dziedzińcu są ustawione stoły do gry, figur niestety nie zauważyłem. Jest też drewniane koło fortuny.

W rejonie jest jeszcze dużo miejsc do odwiedzenia z dziećmi. Wspominając tylko dwa miejsca Jaskinię Raj czy Skansen - Muzeum Wsi Kieleckiej. 

W Góry Świętokrzyskie jeszcze wrócimy.




Rezerwat przyrody Dolina Eliaszówki

Zapraszam Was na kolejny spacer w bliskiej odległości od Krakowa (30 km). By dojechać w to miejsce należy z Krakowa jechać do Krzeszowic i n...